Commodore C64 (C=64)

Wspaniale lata ’80 i mój pierwszy (mikro)komputer. C64C z 1987 😉 gry, gry ale także programowanie BASIC! Kto to dziś pamięta? Wojny pomiędzy C=64 a Atari ST – w sumie to wszystko kręci się wokół jednego właściciela – Jacka Trzmiela, polaka! O tym napiszę na końcu strony.

 

SPECYFIKACJA

CPU 8 bitowy 6510/8500
1 MHz
RAM 64 kB (38 kB dostępne dla programów w BASICu)
ROM 20 kB (9 BASIC)
VIDEO 16 kolorów, 320×200 pixeli (duszki w grach 24×21 pixeli),
try tekstowy: 40×25 znaków, 16 kolorów znaków i 16 kolorów ramki
SOUND 3 glosy

Jeśli myślisz, że z takimi parametrami nie da się nic ciekawego stworzyć – mylisz się! Zajrzyj na screen-y z moich ulubionych gier, przeczytaj opis do LaserSquada a przekonasz się, że to w zupełności tłumaczy sukces marketingowy C=64.

Więcej o sprzęcie info z Wiki o C=64.

Reklama C=64 – rok 1985 r…

Montezuma’s Revange

Ciekawa grafika, elementy zręcznościowe i… ogromna ilość komnat do zwiedzenia/zapamiętania. Każdy poziom (1-6) miał gdzie indziej poustawiane ściany, drzwi, klucze – trzeba było szukać, szukać i jeszcze raz szukać odpowiedniego przejścia/klucza aby wydostać się z piramidy. No i pochodnia tez była niezbędna (przynajmniej od poziomu 2) bo inaczej zalegały egipskie ciemności 😉 5 żyć na starcie, ,,dodatki” po 10 tys punktów, ale i tak dochodziłem tylko do 3-ciego poziomu 🙁

International Karate Plus

Bijatyka – wiadomo, zaprasza się kumpla i się pojedynkuje… potem zrzuta na nowe joy’e 😀

Tekken przy tym to delikatna gra 😉 Jesli szukasz super wrazen – uruchom IK+

Niewątpliwą zaletą gry była cala masa ciosów (i bloków) – w tym także te wysoko punktowane, cios z ,,główki” (inaczej: „bańki”, „grzywy”) oraz wyskok w szpagacie rozwalający dwóch przeciwników na raz. Moim ulubionym i tak był cios z pieści w krocze przeciwnika 🙂

Bop’N’rumple

Gra ze specyficznym poczuciem humoru – bohater to rozrabiaka, walący z ,,grzywy” i wykonujący inne niegrzeczne numery. Ale najważniejsze jest to, ze walczył nie z innymi cwaniaczkami, ale… z chłopczykiem na ulicy (karzełkiem), staruszkiem z białą laska 🙂 czy gorylem 😀 Absurd i brutalność to wizytówka tej gry.

 

Laser Squad

Rewelacyjna, strategiczna gra turowa. Aż sześć plansz, a do tego edytor scenariuszy!

Najwieksza zaleta gry: mnogość parametrowi! aż trudno uwierzyć, ze to na C=64!
Ale do rzeczy – wybieramy pancerz żołnierzy (parametry osłony z przodu, z tylu, z boków…), potem uzbrajamy ekipę (nie zapomnijmy o amunicji!) a następnie ustawiamy żołnierzy na planszy.

Potem już pozostaje tylko wykrycie wroga i walka z nim 😉 poruszamy się pamiętając, ze każda ,,akcja” kosztuje (obrót, ruch do przodu, do tylu, wykonanie strzału, podniesienie/wyrzucenie broni, otwarcie drzwi…) a liczba dostępnych punktów akcji zależy właśnie od konkretnego bohatera (patrz parametry żołnierza) plus to, ile dany koleś niesie ze sobą sprzętu (plus zbroja). Po zakończeniu swoich ruchów kończymy turę i komputer wykonuje ukryte ruchy (gdy jesteśmy ostrzeliwani-widzimy kto, i skąd nas atakuje).

Nie jest to typowa ,,turówka”, gdzie najpierw planujemy nasze ruchy, następnie komputer planuje swoje posunięcia i dopiero wówczas zaplanowane akcje jednocześnie się wykonują (jakby w real-tajmie). Tutaj wykonujemy ruchy w swojej turze od razu. Oczywiście możemy pozostawić punkty akcji na wypadek, gdyby w turze ruchów komputera zaatakował nas – wówczas będziemy mogli odpowiedzieć ogniem, uciec…

Rewelacyjny system walki: wybieramy broń, ustawiamy się do oddania strzału (tak tak, strzał z do przeciwnika z boku wymaga odwrócenia się do niego, no chyba ze nie mamy już punktów akcji, ale wówczas gorzej z celnością), potem trzeba zdecydować się na rodzaj oddanego strzału (z biodra, jak na westernach, albo strzał przymierzony – tylko, ze wszytko kosztuje punkty akcji!). Oczywiście rodzaj używanej broni ma znaczenie (karabin strzela celniej niż pistolet itd – znowu parametry!). ,,Zabawnie” bywa wówczas, gdy rzucamy granatem i nie trafimy tam, gdzie chcieliśmy – wówczas ratujemy się ucieczka, o ile mamy punkty akcji 😀 lub ustawiamy się frontem do wybuchu, bo z przodu oslona największa.

Wszystko to składa się na fantastyczna grę i długie, długie dni walki z wrogiem. Prawdziwa strategia, gdzie trzeba się trochę namęczyć (szczególnie na poziomie trudności 4 – przy okazji, są właśnie 4 poziomy trudności). Gra powala swoja innowacyjnością (na tamte czasy, choć i dziś tego typu gry (i klony!) cieszą się ogromna popularnością) i faktem, ze to wszystko zakodowane było na C=64 – gdyby dziś tak rozsądnie gospodarowało się pamięcią operacyjna, to by się działo 😉

Gra tak kultowa, ze ma swoja wiki page.

Jack Tramiel – polski akcent, czyli Jacek Trzmiel

Założycielem firmy Commodore był polak – Jacek Trzmiel, który wyemigrował po WW2 do Stanów. Tam założył firmę związaną z maszynami do pisania, która potem zmieniła profil na komputerowy. Pierwszy sukces to VIC-20, sprzedany w ponad 1 milionie egzemplarzy. Ale to nic w porównaniu do późniejszego giganta – Commodora C64 – ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy!!!

A co ze świętą wojną Atari VS Commodore? Okazuje się, że to właśnie Jacek Trzmiel po kłótni ze współwłaścicielem Commodre odszedł z firmy i… stał się współwłaścicielem firmy Atari Corp. Tam dokonał kolejnego ogromnego sukcesu marketingowego – wprowadzając na rynek Atari ST. Miał człowiek rękę do biznesu! Zresztą – do dziś przetrwały jego (prorocze?) sekwencje: Biznes to wojna oraz Musimy budować komputery dla mas. Zachęcam do przeczytania artykułu o Jacku Trzmielu.

Autor strony i prawa autorskie 2016: K. Gawryluk